Chwilę później skończyła mi się rolka slajdu w aparacie, a sam aparat automatycznie rozpoczął zwijanie materiału do kasety... dźwięk motoru aparatu rozjuszył pszczoły które najpierw zaatakowały aparat a następnie czmychającego fotografa... czyli mnie. Efekt dwa w dupie, trzy na głowie i jedno na nadgarstku (żądła), szczęśliwie okazało się że na jad pszczeli odporny jestem 
Statystyki: Napisane przez Marek — Pt, 3 czerwca 2011, 23:33
]]>