Dziki uważa, że się zna na wszystkim: na budowie cepa, sile grawitacji, na wypadkach lotniczych i na polityce. Udaje człowieka renesansu, a jest szmacianą marionetką potrząsaną przez zniedołężniałe ręce wystraszonego pryncypała. Ja należę do tych, którzy zawiedli się na obecnym burmistrzu, ale znam peeselowców spuszczających oczy, gdy jest mowa na temat wybrania Chmielowca – ci dopiero mają powód do wstydu. Nawet, jeśli p. Misztal z jakiegoś powodu machnął ręką na jego fuszerki to wybudowane z marchewki molo czy inna lipa wciąż będą o nim przypominać. Czarno widzę wyczyny zielonej zarazy, ale nie mogę zanegować następującego stwierdzenia: „Przecież tu się nic się nie dzieje: marazm, niemoc, przejadanie kasy, działania pozorne, żadnych inwestycji…” Tak jest, gdyż „W urzędzie śmierdzi peeselem”, a ja dodam, że peeselem, który się pod ołtarz przeflancował i księdza prałata fałszywymi poglądami mami. „…Chmielowiec (…) był wykluczony cyfrowo”, ale „miernych, ale wiernych” lansował…
PS
Pozdrawiam serdecznie, szczególnie Monte Christo.
